piątek, 27 grudnia 2013

Projekt logo z zacisza kancelarii, na rajd samochodowy.

Pamiętaj, projektując logo, nigdy nie będziesz miał pewności, gdzie się na nie natkniesz.

Moim pierwszym projektem logo, które weszło do użytku był znak dla kancelarii prawniczej. Osoba, z którą w tej sprawie prowadziłem dialog miała co do tego dość sprecyzowane wymagania. Logo miało przybrać postać feniksa wyłaniającego się z popiołów. Problem polegał na tym, że ów popiół miał być bardzo szczegółowy, pełen detali, drobinek w różnych odcieniach szarości. Miała to być realistycznie uchwycona chmura złożona z obiektów drobnych jak pył. Zaistniała sytuacja wymagała ode mnie przedstawienia argumentów przekonujących zamawiającego, że nie jest to dobry pomysł ze względów praktycznych. Estetyczne walory dałoby się może jeszcze jakoś uwydatnić, choć byłoby to szaleńcze zadanie. Projekt zawierający tysiące krzywych reprezentujących popiół, z czego każda zawierałaby po kilka, kilkanaście węzłów zajmowałby ogromną ilość pamięci (jak na logo oczywiście). Niejedna drukarnia miałaby problem z przetworzeniem takiego projektu, o druku wizytówek nie wspominając Istniało ryzyko utraty pierwszego zlecenia, gdyby klient obstawał przy swoim. Okazał się jednak rozsądną osobą, skutkiem czego szybko doszliśmy do porozumienia. Popiół przybrał postać kilku szarych podłużnych kształtów zachowując i estetykę i praktycyzm.


Minęło kilka lat kiedy to natknąłem się w sieci na ów logo. Moje zaskoczenie było dosyć spore, gdyż logo widniało na maskach rajdowych samochodów. Okazało się, że prezes kancelarii, będąc zagorzałym fanem sportów rajdowych, założył własny team rajdowy osiągający spore sukcesy.
 

Jaki morał z tej opowieści?
Gdybym nie obstawał przy swoim w trakcie projektowania logo, to dziś, umieszczenie go na maskach rajdowych samochodów nie byłoby możliwe. Trzeba by stworzyć coś nowego, moja reputacja by ucierpiała.